Mecz w strugach deszczu ? koszmar fotografa czy szansa na zdjęcie roku?
Walka o przetrwanie (sprzętu) Nie ma co ukrywać – woda i elektronika to złe połączenie. Profesjonalny korpus (body) i teleobiektyw klasy 400mm są uszczelnione, ale ulewa trwająca 90 minut pokona każdą uszczelkę. W naszej torbie „przeciwdeszczowej” zawsze znajdują się profesjonalne pokrowce (rain covery), a w sytuacjach awaryjnych – grube worki foliowe i taśma gaffa. Największym wrogiem nie jest jednak sama woda, a parowanie soczewek przy zmianie temperatur. Walka z zaparowanym wizjerem w kluczowym momencie meczu to klasyka gatunku.
Dramaturgia, której nie da słońce Dlaczego więc ryzykujemy sprzęt za kilkadziesiąt tysięcy złotych? Ponieważ deszcz zmienia zwykły mecz w epicką bitwę.
-
Krople w świetle jupiterów: Przy odpowiednim czasie naświetlania deszcz tworzy srebrzyste smugi lub zamrożone "kryształy", dodając zdjęciu tekstury.
-
Błoto i woda: Wślizg na mokrej murawie wygląda o wiele bardziej dynamicznie – fontanny wody tryskające spod korków piłkarzy to gotowy materiał na okładkę.
-
Emocje na twarzach: Mokre włosy, krople spływające po twarzy, para z ust – w deszczu widać wysiłek zawodników dziesięć razy wyraźniej.
Podsumowanie Mecz w słońcu jest "ładny" i bezpieczny. Mecz w ulewie jest trudny, brudny i ryzykowny. Ale to właśnie wtedy powstają zdjęcia, które wygrywają konkursy World Press Photo.